Na targach rolniczych dron jest gwiazdą: leci, buczy, na ekranie kolorowa mapa NDVI z dokładnością do liścia. Satelita nie ma stoiska, bo jest 800 km nad targami. A jednak dla większości gospodarstw to satelita będzie robił codzienną robotę, a dron - robotę specjalną. Poniżej uczciwe porównanie, bez sprzedawania żadnego z nich.
Dwa narzędzia, dwa różne pytania
Dron odpowiada na pytanie: „co dokładnie dzieje się w tym miejscu?” Satelita odpowiada na pytanie: „gdzie w ogóle mam patrzeć i czy coś się zmieniło od ostatniego razu?” Kłopot zaczyna się, gdy ktoś próbuje jednym narzędziem odpowiadać na oba.
Porównanie w tabeli
| Dron rolniczy (multispektralny) | Satelita (Sentinel-2) | Satelita komercyjny (Planet) | |
|---|---|---|---|
| Rozdzielczość | 2-10 cm/px | 10 m/px | ~3 m/px |
| Częstotliwość | kiedy polecisz | co 5 dni (przy braku chmur) | codziennie |
| Koszt wejścia | 20-40 tys. zł (dron + kamera) lub 300-600 zł/ha za usługę | 0 zł | od kilkuset zł/rok za małe areały |
| Czas na 20 ha | 30-60 min lotu + 1-3 h obróbki | 0 - zdjęcie pojawia się samo | 0 |
| Pogoda | nie lata w deszczu, silnym wietrze, przy słabym świetle | nie widzi przez chmury | jw. |
| Formalności | rejestracja operatora, kategoria A1/A3 lub A2, strefy | brak | brak |
| Widzi pojedyncze rośliny | tak | nie | nie |
| Widzi trend w sezonie | tylko jeśli latasz regularnie | tak, automatycznie | tak |
| Archiwum wstecz | tylko własne loty | od 2015 r. | od ok. 2017 r. |
Gdzie dron wygrywa bezdyskusyjnie
- Sady, jagodniki, winnice, szkółki - rząd ma 2-3 m szerokości, piksel satelity ma 10 m. Satelita widzi „sad”, dron widzi drzewo.
- Liczenie roślin i ocena wschodów - obsada kukurydzy, buraka, rzepaku po zimie. Z drona da się policzyć, z satelity tylko oszacować.
- Diagnoza konkretnej plamy - satelita pokazał gorszy fragment, dron sprawdza, czy to zastoisko, szkodnik, brak azotu czy awaria siewnika.
- Mapy aplikacyjne do opryskiwacza z sekcjami - przy zmiennym dawkowaniu na małych obiektach dokładność satelity bywa za mała.
- Oprysk punktowy dronem - osobna kategoria (dron opryskujący), w Polsce mocno ograniczona przepisami o środkach ochrony roślin; przed zakupem sprawdź aktualny stan prawny.
Gdzie satelita wygrywa bezdyskusyjnie
- Regularność bez wysiłku. Zdjęcie robi się samo, także wtedy, gdy masz żniwa i nie masz czasu latać. Z drona po sezonie zostają 3 loty; z satelity 15-25 bezchmurnych zdjęć.
- Koszt. Sentinel-2 jest darmowy - jak go oglądać, opisaliśmy osobno. Dron to sprzęt, ubezpieczenie, baterie, licencja i twój czas.
- Areał. Powyżej 50-100 ha lot dronem to pół dnia; satelita nie zauważa różnicy między 5 a 5000 ha.
- Historia. Chcesz zobaczyć, czy ta plama suszy była tam w 2018 i 2022? Sentinel ma to w archiwum. Drona wtedy nie miałeś.
- Zboża, rzepak, kukurydza, użytki zielone - uprawy jednorodne, wielkoobszarowe. Dla nich 10 m to wystarczająco dużo, żeby zobaczyć wszystko, co ma znaczenie agronomiczne.
Liczby dla gospodarstwa 20 ha
Załóżmy 20 ha w zbożach i rzepaku, bez sadu.
Wariant dron własny: 25 000 zł sprzętu amortyzowane przez 5 lat = 5 000 zł/rok, plus ~10 h twojej pracy w sezonie na loty i obróbkę. Efekt: 3-5 map w sezonie o rozdzielczości, której na zbożu nie wykorzystasz.
Wariant dron jako usługa: 2-3 przeloty × 20 ha × ok. 400 zł/ha = 16 000-24 000 zł/rok. Sensowne tylko przy konkretnym problemie do zdiagnozowania.
Wariant satelita darmowy + własne oglądanie: 0 zł, ~1 h w miesiącu na klikanie w Copernicus Browser, 15-25 zdjęć w sezonie. Wymaga dyscypliny - większość ludzi przestaje po dwóch tygodniach.
Wariant satelita jako usługa z alertami: kilkaset do ~1 500 zł/rok w zależności od dostawcy. Powiadomienie, gdy coś się zmienia, plus historia. Tak działa monitoring nanosatelity.pl.
Dla takiego gospodarstwa odpowiedź jest prosta: satelita na co dzień, dron - wynajęty - tylko wtedy, gdy satelita pokaże coś, czego nie rozumiesz.
Kiedy odpowiedź brzmi „oba”
Sad 10 ha albo winnica 3 ha to inny rachunek. Satelita złapie stres wodny całej kwatery i moment, w którym warto polecieć; dron dopowie, które drzewa. Najskuteczniejsza praktyka, jaką znamy, to satelita jako system wczesnego ostrzegania, dron jako narzędzie diagnostyczne wyzwalane przez to ostrzeżenie. Wtedy latasz 2-3 razy w sezonie zamiast 15, a każde zdjęcie ma cel.
Trzy rzeczy, które sprzedawcy dronów mówią rzadko
- NDVI z drona i z satelity to nie ta sama liczba. Inne kamery, inna kalibracja, inna wysokość. Nie porównuj wartości między nimi, porównuj wzorce przestrzenne.
- Obróbka zdjęć to praca. Ortomozaika z 400 zdjęć wymaga oprogramowania (płatnego lub darmowego, ale wymagającego mocnego komputera) i czasu. Sprzedawca pokaże wynik, nie proces.
- Dron się starzeje. Kamery multispektralne i przepisy zmieniają się co 2-3 lata. Satelity też się starzeją, ale to nie twój koszt - o tym, kto płaci za nowe, pisaliśmy przy okazji startu rakiety Spectrum.
Podsumowanie
- Zboża, rzepak, kukurydza, łąki: satelita. Dron to gadżet, chyba że masz konkretny problem.
- Sad, winnica, jagodnik, szkółka: satelita jako alarm, dron jako diagnoza.
- Dron własny opłaca się, gdy latasz często i masz uprawy specjalistyczne; w innym wypadku wynajmuj.
- NDVI czytaj jako mapę różnic, nie jako ocenę w skali.
Chcesz, żeby satelita sam powiedział, kiedy warto polecieć dronem? Zapisz się na listę oczekujących nanosatelity.pl.
Winnica? Alerty satelitarne, pogodowe i chorobowe w jednym miejscu - VineyardElf.