NDVI (Normalized Difference Vegetation Index) to najczęściej używany wskaźnik teledetekcji rolniczej. W jednej liczbie mówi, jak dobrze roślinność na danym kawałku pola pochłania światło do fotosyntezy - czyli jak jest zdrowa i jak intensywnie rośnie. NanoSatelity liczy go automatycznie z darmowych zdjęć satelitarnych i zamienia w czytelny wykres oraz mapę Twoich parcel.
Zdrowa roślina silnie odbija bliską podczerwień (NIR), a mocno pochłania światło czerwone. NDVI to znormalizowana różnica tych dwóch odbić, wyrażona w skali od -1 do 1:
Wartości bezwzględne mniej mówią niż zmiana w czasie i różnice wewnątrz parceli. Krzew, drzewo czy łan, który nagle traci NDVI z tygodnia na tydzień, sygnalizuje problem - suszę, chorobę, uszkodzenie korzeni, niedobór azotu - na długo zanim zobaczysz to gołym okiem. Podobnie plama trwale niższych wartości w jednym rogu parceli pokazuje, że coś jest z nią nie tak: zbyt płytka gleba, zastoiny wody, zacienienie.
Dlatego NDVI to nie ciekawostka, tylko system wczesnego ostrzegania: kieruje Twoją uwagę dokładnie tam, gdzie warto wejść i sprawdzić z bliska.
Podstawą jest Sentinel-2 (ESA) - dwa satelity dające zdjęcie tego samego miejsca średnio co 5 dni, w rozdzielczości 10 metrów, za darmo i publicznie. NDVI liczymy z pasma bliskiej podczerwieni (B8) i czerwieni (B4). Archiwum sięga 2017 roku, więc każdą parcelę porównasz z tym samym tygodniem w poprzednich sezonach.
Uczciwie o ograniczeniach: Sentinel-2 jest optyczny, więc przy zachmurzeniu powyżej ~60% piksel jest bezużyteczny - bywają tygodniowe luki. Przy wąskich rzędach (winnica, sad) piksel 10 m miesza rośliny z międzyrzędziem, dlatego trend jest ważniejszy niż pojedyncza wartość. Na parcele wymagające większej dokładności podpinamy Planet Labs (3 m, codziennie) per parcela.
Na naszej winnicy w Wołyńcach-Kolonii NDVI co roku pokazuje ten sam wzór: rzędy przy ścianie lasu mają wartości niższe o 0,1-0,15 od środka parceli - konkurencja korzeniowa i zacienienie poranne. Dzięki mapie wiemy, że to stały efekt terenu, a nie choroba, i nie panikujemy przy każdym odczycie. Odwrotnie: gdy latem 2025 jeden blok stracił NDVI szybciej niż sąsiednie, alert wysłał nas w rzędy - okazało się, że to początek stresu wodnego, złapany zanim liście zwiędły.
NDVI jest najsilniejsze, gdy wpina się w Twój codzienny obieg decyzji, a nie w kolejny portal do logowania. W praktyce wygląda to tak: dostajesz alert o spadku na konkretnej parceli, wchodzisz sprawdzić z bliska i notujesz przyczynę. Jeśli prowadzisz cyfrową ewidencję zabiegów, obserwację i reakcję dopisujesz od razu obok mapy - bez przepisywania z kartki. Z czasem archiwum NDVI staje się pamięcią uprawy: widzisz, że dany blok „zawsze siada w lipcu", i planujesz nawożenie czy nawadnianie z wyprzedzeniem, zamiast gasić pożary. To właśnie różnica między patrzeniem na ładne mapy a realnym zarządzaniem uprawą.
Jedna warstwa to za mało - dane satelitarne działają najlepiej razem. Zobacz pozostałe: