Przyznajemy się bez bicia: w czwartek odświeżaliśmy stronę SpaceX częściej niż prognozę pogody dla winnicy. 1 października z bazy Vandenberg w Kalifornii wystartował Falcon 9 w misji Transporter-18, a na jego pokładzie leciały trzy polskie mikrosatelity: MikroGlob-2, MikroGlob-3 i MikroGlob-4. Dzień później Creotech Instruments potwierdził dwukierunkową łączność z całą trójką i odbiór telemetrii. Razem z pierwszym MikroGlobem, który poleciał 7 lipca, Polska ma na orbicie kompletną czteroelementową konstelację obserwacji Ziemi. Na stronie, która nazywa się NanoSatelity, nie da się o tym nie napisać.
Polski satelita wojskowy: co właściwie poleciało
MikroGlob to system czterech mikrosatelitów optoelektronicznych, czyli takich, które robią zdjęcia w świetle widzialnym i bliskiej podczerwieni, a nie radarowych. Zamówiła je Agencja Uzbrojenia w grudniu 2024 roku, wykonawcą jest polska firma Creotech Instruments, a wartość kontraktu to 556,7 mln zł brutto. Konstelacja ma dać Siłom Zbrojnym RP własne zdolności rozpoznania i obrazowania, bez proszenia sojuszników o każde zdjęcie.
Teraz wszystkie cztery urządzenia są w fazie uruchamiania: sprawdzana jest łączność, zasilanie, pozycja na orbicie i kolejne podsystemy. Ten etap może potrwać od kilku dni do kilku miesięcy. Formalne zakończenie projektu i przekazanie systemu Ministerstwu Obrony Narodowej ma nastąpić do 31 marca 2027 roku. Równolegle Polska buduje radarowe satelity MikroSAR i większe satelity obserwacyjne w programie POLEOS. Pełną relację z wystrzelenia opisał INNPoland.
Mikro, nano, piko: o czym mówimy
Nazwy klas satelitów biorą się z masy, nie z ambicji. Umownie:
- mikrosatelita: 10-100 kg, rozmiar dużej walizki lub pralki,
- nanosatelita: 1-10 kg, tu mieszczą się popularne CubeSaty składane z kostek 10 x 10 x 10 cm,
- pikosatelita: poniżej kilograma.
MikroGlob jest więc o klasę większy od tego, co mamy w nazwie domeny. I dobrze, bo optyka lubi rozmiar: im większy obiektyw, tym więcej szczegółu widać z kilkuset kilometrów. Dla nas ważniejsza niż masa jest sama zmiana, jaka zaszła w ciągu kilkunastu lat. Satelita obserwacyjny przestał być projektem agencji kosmicznej na dekadę i stał się produktem, który firma z Polski projektuje, buduje i oddaje w serii czterech sztuk. Wystrzelenie też przestało być wydarzeniem: Transporter to regularny „autobus na orbitę”, gdzie kilkadziesiąt ładunków od różnych klientów leci jednym Falconem.
Dlaczego się jaramy, skoro to satelity wojskowe
Nie będziemy udawać: zdjęć z MikroGloba na mapie NDVI naszej winnicy nie zobaczymy. To system rozpoznawczy, jego dane zostaną tam, gdzie powinny. Cieszymy się z trzech innych powodów.
Po pierwsze, kompetencje zostają w kraju. Zespół, który zbudował i uruchomił cztery satelity obserwacyjne, nie zniknie po oddaniu projektu. Takie zespoły zakładają kolejne firmy, zatrudniają ludzi z polskich politechnik i obniżają próg wejścia dla następnych. Z podobnej iskry wyrosło ICEYE, firma z polskim współzałożycielem, której radarowe zdjęcia kupują dziś m.in. ubezpieczyciele.
Po drugie, to dowód, że „własny satelita” jest w zasięgu. Na naszej stronie Wizja piszemy uczciwie: dziś korzystamy z cudzych satelitów, a własne nanosatelity to marzenie, nie roadmapa. Kiedy jednak polska firma oddaje całą konstelację w niecałe dwa lata od podpisania umowy, ten dystans między marzeniem a planem robi się mniejszy. Nie dla nas jutro, ale dla kogoś w Polsce na pewno.
Po trzecie, Polacy znowu patrzą w górę. Każde takie wystrzelenie oznacza, że więcej osób zada sobie pytanie, co jeszcze widać z orbity. A nasza odpowiedź brzmi: twoje pole, twój sad, twoją winnicę, i to za darmo.
A tymczasem na orbicie już pracują satelity dla rolników
Tu dochodzimy do części praktycznej. Rolnik nie musi czekać na polską konstelację, bo nad jego głową od lat krążą satelity, których dane są publiczne:
- Sentinel-2 Europejskiej Agencji Kosmicznej: piksel 10 m, to samo miejsce co 5 dni, 13 kanałów spektralnych. Z tego liczymy NDVI, stres wodny i fenologię.
- Landsat NASA: kanał termiczny, z którego powstają nasze mapy termiczne i wskazania zimnych kotlin przed przymrozkiem.
- Sentinel-1: radar, który widzi przez chmury. Dla nas to następny krok.
Różnica między tymi misjami a MikroGlobem jest prosta: to są duże satelity instytucjonalne, które zrobiły z obserwacji Ziemi dobro publiczne. Mikrosatelity komercyjne i państwowe uzupełniają tę układankę o częstotliwość i szczegół. Im więcej obiektów nad głową, tym większa szansa, że w kluczowym tygodniu sezonu któryś z nich zrobi zdjęcie bez chmury.
Jeśli chcesz zobaczyć, jak to wygląda bez żadnego oprogramowania, mamy instrukcję: jak za darmo obejrzeć swoje pole z Sentinel-2. A to, co z tych zdjęć liczymy automatycznie, opisujemy w Jak to działa.
Czego będziemy wypatrywać
- Pierwszych oficjalnych informacji o zakończeniu fazy uruchamiania MikroGloba i oddaniu systemu do użytku, zgodnie z planem przed końcem marca 2027.
- Startu radarowych MikroSAR-ów. Radar dla rolnictwa jest ciekawszy niż optyka, bo nie przeszkadzają mu chmury, a w Polsce w kwietniu i maju to jest główny problem.
- Każdej polskiej firmy, która po tym sukcesie powie: „my zrobimy to komercyjnie, dla upraw”. Jeśli to czytasz i taką budujesz, odezwij się.
Podsumowanie
- Polska ma na orbicie komplet czterech mikrosatelitów MikroGlob. Trzy ostatnie wyniósł Falcon 9 w misji Transporter-18 z Vandenberg 1 października, łączność potwierdzono 2 października.
- Wykonawca: Creotech Instruments, kontrakt Agencji Uzbrojenia z grudnia 2024 za 556,7 mln zł brutto, odbiór do 31 marca 2027.
- Mikrosatelita to klasa 10-100 kg, nanosatelita 1-10 kg. Mała masa i tanie starty zmieniły satelity z projektów agencji w produkty firm.
- Zdjęć wojskowych nie zobaczymy, ale kompetencje, ludzie i odwaga zostają w kraju. Z tego rosną następne konstelacje.
- Rolnik już dziś ma dostęp do darmowych danych z Sentinel-2 i Landsata. My je przeliczamy na mapy i alerty.
Chcesz dostawać mapy NDVI i alerty ze swojego pola bez zabawy w GIS? Zapisz się na listę oczekujących nanosatelity.pl.
Prowadzisz winnicę? Pełen zestaw, od czujników po sterowanie zaworami, działa już w VineyardElf.